23 marca 2015

Od amerykańskiego do polskiego Grey’a jeden krok, czyli ‘Historia pewnego związku’

Zadziwiające, nie spotkałam się jeszcze z tak bardzo irytującą postacią [może poza Christianem Grey’em], jaką jest Robert Orłowski. Robert – cynik, Robert – uwodziciel, Robert – arogant czy też kobieciarz. Z pozoru nie Grey, a jednak można pokusić się o serię porównań [Roma, przyjaciółka matki uczy Roberta sztuki kochania, wprowadza go w świat przyjemności]. Czy preferujący niezobowiązujące romanse lekarz, da się usidlić jakiejkolwiek kobiecie? Czy romans, pożądanie mogą być podstawą czegoś trwałego, na przykład miłości? Czy mężczyzna, który ma na koncie wiele przelotnych znajomości z kobietami jest w stanie pokochać, zmienić swoje przedmiotowe podejście do nich i zaangażować się w związek bez romansów na boku?



- 1989 -
Ona zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia. Jest skromną i nie rzucającą się w oczy dziewczyną. On z kolei jest bożyszczem kobiet. Jego urok osobisty i powierzchowność sprawiają, że może mieć każdą kobietę. Nie obiecuje i nie oferuje dziewczynom nic poza wspaniałym seksem. Oboje spędzają ze sobą kilka (nic nie znaczących dla niego) nocy. On bawi się w instruktora seksu. Ona przeżywa z nim swój pierwszy raz. On wyjeżdża i zapomina o niej, a ona musi zmierzyć się z samotnością i zapomnieć o układzie, jaki ich łączył.    

- 2000 -
Mija jedenaście lat od ich ostatniego spotkania. Renata jest samotną matką i narzeczoną. Niebawem ma zostać żoną Andrzeja. Prowadzi własne biuro rachunkowe. Zmieniła się – już nie jest tą skromną, niezbyt urodziwą dziewczyną. Mężczyźni kochają się w niej i adorują ją. Robert wraca do Polski, by zapomnieć o duchach przeszłości. Pięć lat temu stracił żonę i nienarodzone dziecko. Próbuje znaleźć ukojenie w ramionach ładnych kobiet. Wie jednak, że żadna z nich nie dorówna Betty. W Polsce spotyka znajomego z czasów szkolnych, który chciałby go przedstawić swojej przyszłej żonie. Nie spodziewa się jednak, że tą osobą będzie Renata.   

 
Historia pewnego związku” to historia młodych ludzi, pierwszych fascynacji, pierwszych razów, ale również niekontrolowanych uczuć – namiętności czy pożądania. Dla Roberta ‘uprawianie miłości’ jest tylko i wyłącznie zabawą, odskocznią, wentylem. Nie potrafi poprzestać na jednej dziewczynie. Zgadza się tylko na niezobowiązujące romanse. Natomiast Renata, jako niedoświadczona dziewczyna, pragnie czegoś więcej niż przelotnego związku. Zakochała się bez wzajemności, a mimo to godzi się na erotyczny układ, w którym tą przegraną będzie ona.
Danka Braun czaruje swoim stylem, elokwencją, błyskotliwością z jaką wypowiadają się jej bohaterowie. Gra słów miedzy Robertem a Renatą jest tak interesująca i wciągająca, że nie tylko uśmiech nie schodzi z twarzy, ale trudno oderwać się od książki. Postaci, a w szczególności Robert, są tak wyraziste, że nie sposób o nich zapomnieć. Robert jest cyniczny, dosadny, pewny siebie i arogancki. Raz budzi zachwyt, intryguje, a innym razem bywa irytujący.
Moja ocena: 4+/5
Okładka: 4+/5
Fabuła: 4/5
Styl: 5/5

8 komentarzy:

  1. Tak ciekawie napisałaś o tej książce, że pomimo tego, że rzadko wybieram tego typu powieści mam ochotę poznać tę historię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja odpadłam już przy tytule. Niby po przeczytaniu recenzji trochę złagodniałam, ale to zdecydowanie nie moje klimaty

    Zapraszam do siebie,
    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dość wysoko oceniłaś tą książkę. Mam nadzieję, że mi też przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam już o tej książce i mam ją w planach. Muszę ją mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podejrzewam, że ja bym się męczyła z tą książką. Nie znoszę takich osób jak Robert, wolę sobie oszczędzić nerwów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i słusznie, bo Robert jest taką postacią, z jednej strony intryguje, a z drugiej irytuje, ale wychodze z założenia, że lepiej, aby postać była 'jakaś', czyli z charakterem niż zupełnie nijaka.

      Usuń
  6. Ooooo ciekawe :D Nie jestem pewna czy potrafiłabym się odnaleźć w tej historii, ale chciałabym spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm...nie, chyba jednak nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz komentarz, będę miała szansę odwiedzić Twojego bloga.
Z góry dziękuję za odwiedziny! :)